Suchary - kawały i dowcipy

  • Ślimak odsiedział 10 lat

    Ślimak odsiedział 10 lat, na które został skazany. Podchodzi do niego strażnik i mówi:
    - ślimak, jesteś wolny.
    Na to ślimak:
    - Spier*alaj.

  • Mistrz w pchnięciu kulą mówi do trenera

    Mistrz w pchnięciu kulą mówi do trenera:
    - Dziś muszę pokazać klasę. Na trybunie siedzi moja teściowa.
    Trener na to:
    - Nie ma ch*ja, nie dorzucisz tam.

  • Czego brakuje humanistom?

    Czego brakuje humanistom?

    - Pracy.

  • Wraca żona po miesiącu z sanatorium

    Wraca żona po miesiącu z sanatorium wchodzi do domu a tam syn przy nowiutkim komputerze.
    - Skąd miałeś pieniądze na komputer?!
    - Ze zmywania.
    - Jak to ze zmywania?
    - Tata dawał mi po 100 złotych, gdy chciał, żebym się zmył z chaty.

  • Żona rozbiła moje nowe porsche

    Spotyka się dwóch mężów:
    - Słyszałeś, że moja żona rozbiła moje nowe porsche.
    - Stało jej się coś?
    - Jeszcze nie, zamknęła się w łazience...

  • Małżonkowie wyjeżdżając na wczasy nad morze

    Małżonkowie wyjeżdżając na wczasy nad morze, chcąc uatrakcyjnić sobie pobyt uzgodnili, że będą mogli zdradzić się po dwa razy. W drodze powrotnej żona nie wytrzymuje i pyta męża:
    - I co, zdradziłeś mnie?
    - Tak, zgodnie z umowa - dwa razy.
    - Z kim?
    - Raz z brunetką i raz z blondynką. A ty?
    - Ja też dwa razy. Raz z załogą statku i raz z jednostką wojskową.

  • Dzwoni chińczyk do szefa

    Dzwoni chińczyk do szefa i mówi:
    - Ja chory, nie być dziś w praca.
    Szef odpowiada:
    - Kiedy ja jestem chory, pieprzę swoją żonę i choroba mija.
    Po dwóch godzinach chińczyk znów dzwoni do szefa:
    - Ja lepiej, ty mieć piękny dom.

  • Zawieziecie mnie do stolicy Niemiec?

    - Halo, taxi?
    - Tak, w czym pomóc?
    - Czy zawieziecie mnie do stolicy Niemiec?
    - Oszalał pan? Wie pan, jak daleko leży Berlin?
    - Berlin… Sześć liter… pasuje!

  • Zenek co znał wszystkich

    Żył sobie Zenek. Zenek znał wszystkich i wszyscy znali Zenka.
    Zenek pracował w zakładzie samochodowym. Pewnego dnia do zakładu w którym pracował wpadła kontrola i orzekła że zakład zostaje zamknięty. Szef załamany nie wie co robić. Nagle gość z kontroli widząc przechodzącego Zenka pyta:
    - Zenek ty tu pracujesz?
    - Ano pewno że pracuję - odpowiada Zenek.
    - A to jak tak to nie ma problemu.
    Kontrola się zawinęła. Szef mówi:
    - Zenek! Ty rzeczywiście wszystkich znasz!
    - A no tak jakoś wyszło.
    - A znasz papieża?
    - A no pewno że znam.
    - To zaraz dzwonie na lotnisko i rezerwuje bilety do Watykanu.
    Szef dzwoni ale najbliższe bilety za dwa tygodnie dopiero.
    Zenek mówi:
    - Szefie daj słuchawkę: "cześć.... ok, ok, ... to na razie", szefie lecimy jutro pierwszą klasą o 14.
    - Zenek ty rzeczywiście wszystkich znasz!
    No i polecieli. Stoją na placu św. Piotra, Zenek mówi:
    - Szefie punkt 12 wyjdę na tą ambonę razem z papieżem, patrz uważnie.
    Tłum na placu, szef gdzieś na środku. Nagle wybija dzwon i Zenek rzeczywiście wychodzi z papieżem i macha do szefa. Nagle szef pada sztywny. Zenek widząc to zbiega i leci do szefa. Dobiega do niego, trzaska go po twarzy, po chwili szef odzyskuje przytomność i mówi:
    - To, że znałeś wszystkich z kontroli zrozumiałem, to że znałeś wszystkich na lotnisku, to też zrozumiałem, to też jeszcze szło zrozumieć, że znałeś papieża, ale ku*wa jak podszedł do mnie murzyn i zapytał mnie: "Co to za koleś w białym kubraczku stoi koło Zenka?"

  • Podchodzi facet do latarni

    Podchodzi facet do latarni i pyta się stojącej obok kobiety:
    - Po ile?
    - Po 100 złotych.
    - Mężczyzna daje 100 złotych i zabiera latarnię.

Polub nas na Facebooku