Suchary - kawały i dowcipy

  • Rozmawia dwóch kolegów

    Rozmawia dwóch kolegów:
    - Zbychu ja to dałem swojemu synowi na imię Lexus.
    - Ale Ty jesteś porąbany!!!
    - Ale przynajmniej mam Lexusa.

  • Przesłuchanie do akademii muzycznej

    Przesłuchanie do akademii muzycznej. Przychodzi skrzypek, prowadzący gra mu dźwięki, na co skrzypek perfekcyjnie odpowiada:
    - fis, gis, d, cis, b, a
    Następnie przychodzi pianista, efekt ten sam, wszystkie dźwięki odgadnięte.
    W końcu przychodzi perkusista, prowadzący gra mu dźwięk.
    - hm... można jeszcze raz? - odpowiada perkusista.
    Prowadzący gra jeszcze raz ten sam dźwięk. Na co perkusista:
    - kurcze... nie wiem... fortepian?

  • Wchodzi staruszek do konfesjonału

    Wchodzi staruszek do konfesjonału i nawija:
    - Mam 92 lata. Mam wspaniałą żonę, która ma 70 lat. Mam dzieci, wnuki i prawnuki. Wczoraj podwoziłem samochodem trzy nastolatki, zatrzymaliśmy się w motelu i uprawiałem seks z wszystkimi trzema...
    - Czy żałujesz synu tego grzechu?
    - Jakiego grzechu?
    - Co z Ciebie za katolik?
    - Jestem ateistą...
    - To czemu mi to wszystko opowiadasz?
    - Wszystkim opowiadam.

  • Nastoletni syn wymyka się z domu

    Późny wieczór. Nowakowie przyłapali nastoletniego syna, jak wymykał się z domu z wielką latarką w dłoni.
    - Dokąd to?! - pytają.
    - Na randkę - przyznał syn.
    - Ha! Jak ja chodziłem w twoim wieku na randki, to nie potrzebowałem latarki - zakpił ojciec.
    - No i popatrz na co trafiłeś...

  • Pewien 98-letni pan chciał nauczyć się łaciny

    Pewien 98-letni pan chciał nauczyć się łaciny. Znalazł korepetytora i poprosił o lekcje.
    - Ale dlaczego pan w tym wieku chce się łaciny nauczyć? - pyta.
    - Wie pan, niedługo umrę i jak pójdę do nieba, to jak inaczej dogadam się ze świętym Piotrem jeśli nie po łacinie?
    - Rozumiem. A co jeśli pójdzie pan do piekła?
    - Niemiecki już znam.

  • Ile Pani ma dzieci?

    Ile Pani ma dzieci? - Pięcioro.
    - Ile dziewczynek a ilu chłopców?
    - Pięciu chłopców.
    - Jak mają na imię?
    - Józef.
    - Wszyscy?
    - Tak.
    - Jak pani na nich woła?
    - Gdy wołam na obiad, to Józef i wszyscy przybiegają.
    - A jak chce pani aby jeden z nich przyszedł?
    - To wołam po nazwisku.

  • Żona do męża stojącego na wadze

    Żona do męża stojącego na wadze:
    - Myślisz, że jak wciągniesz brzuch to ci coś pomoże?
    - Tak, będę widział wagę...

  • Pies bez kagańca

    - Jak pan może puszczać psa bez kagańca?!
    - Ale wie pan, mnie go żal, chory jest biedaczek, niedługo zdechnie, niech się chociaż nacieszy.
    - A na co choruje?
    - Na wściekliznę.

  • Policjant wyrywający płyty chodnikowe

    Idzie człowiek przez most i widzi policjanta wyrywającego płyty z chodnika i rzucającego je do rzeki.
    Oburzony mówi:
    - Jak panu nie wstyd! Pan, stróż porządku dewastuje chodnik!
    - Co tam chodnik - odpowiada policjant - Patrz pan, rzucam kwadraty, a tam się kółka robią!

  • Nie do spożycia

    Panie doktorze w chipsach była taka mała paczuszka z napisem "Nie do spożycia", a ja ją zjadłam.
    - Umrę panie doktorze?
    - Wszyscy kiedyś umrzemy .
    - Wszyscy? Jezu, co ja narobiłam.

Polub nas na Facebooku