Suchary - kawały i dowcipy

  • Odgłos

    - Jak się nazywają odgłos, który wydaje koń Oskar?
    - Oskarżenie.

  • Dostawca pizzy

    Co mówi dostawca pizzy-półanalfabeta, gdy ma dostarczyć pizzę nad staw?
    - "Dostawa".

  • Magiczna tequila

    W barze na szczycie wieżowca siedzi facet. Zamawia tequilę, wypija ja jednym haustem, podbiega do okna i wyskakuje. Ku zdumieniu wszystkich po paru minutach znowu staje w drzwiach baru.
    Od stolika wstaje inny facet, podbiega do niego i pyta:
    - Panie! Jak pan to zrobił?! Przecież jesteśmy z dwieście metrów nad ziemią!
    - Wie pan co, ta tequila jest jakaś dziwna. Wypijam ją, skaczę, pędzę ku ziemi i jakiś metr przed nią hamuje i ląduję miękko. Proszę zobaczyć...
    Rzeczywiście - jak powiedział, tak zrobił. Jego rozmówca zszokowany postanawia zrobić to samo. Wypija tequilę, skacze przez okno i... ginie na miejscu.
    Wtedy barman, przecierając leniwie szklankę, mówi do tego pierwszego faceta:
    - Wiesz, Superman, jak popijesz, to niezły z ciebie kutas.

  • Dlaczego San Marino strzeliło gola Polsce?

    Dlaczego San Marino strzeliło gola Polsce?
    - Bo kelner dobrze podał.

  • Żona pyta męża

    Żona pyta męża:
    - Gdzie jest nasz syn?
    Mąż na to:
    - U kolegi.
    - To może się trochę zabawimy?
    - Dobry pomysł, włączaj komputer!

  • Rodzinna przejażdżka

    Policjant zatrzymuje samochód, którym jadą trzy osoby.
    - Gratuluję - mówi policjant - jest pan tysięcznym kierowcą, który przejechał nową szosą. Oto nagroda pieniężna od firmy budującej drogi!
    Obok pojawia się reporter i pyta:
    - Na co wyda pan te pieniądze?
    - No cóż - odpowiada po namyśle kierowca - chyba w końcu zrobię prawo jazdy.
    Żona kierowcy z przerażeniem:
    - Nie słuchajcie go panowie... On zawsze lubi żartować, gdy za dużo wypije!
    W tym momencie z drzemki budzi się, siedzący z tyłu dziadek i widząc policjanta zauważa:
    - A nie mówiłem, że skradzionym samochodem daleko nie zajedziemy.

  • Kowalski w filharmonii

    Do działu rekrutacji w filharmonii zgłasza się Kowalski.
    - Czy potrafi pan grać na jakimś instrumencie? - pyta kadrowa.
    - Nie.
    - To po co mi pan głowę zawraca?
    - Potrafię wypierdzieć z nut każdą melodyjkę.
    - Jak to?
    - Proszę o jakieś nuty.
    Kadrowa podaje mu parę arkuszy zapisanych nutkami. Kowalski przegląda je w skupieniu i po chwili wypierduje melodyjkę. Kadrowa nie wie co zrobić więc prosi Kowalskiego, by porozmawiał z dyrektorem. Rozmowa z dyrektorem ma podobny charakter jak z kadrową. W końcu dyrektor pyta:
    - A wypierdzi pan 5 symfonię Beethovena?
    - Mogę zobaczyć nuty?
    - Proszę.
    Kowalski studiuje nuty i w końcu mówi:
    - Nie. Niestety tego kawałka nie mogę wypierdzieć.
    - Dlaczego?
    - Bo tu, - pokazuje palcem grupę nut - tu i tu mogę się zesrać.

  • Jasiu, umiesz liczyć?

    Jasiu, umiesz liczyć?
    - Tak, tato mnie nauczył!
    - To powiedz, co jest po sześciu?
    - Siedem.
    - Świetnie, a po siedmiu?
    - Osiem.
    - Brawo, nieźle cię tato nauczył, a co jest po dziesięciu?
    - Walet

  • Schorowany Korwin

    Na łożu śmierci leży schorowany Korwin.
    Zwołał całą rodzinę aby obwieścić nowinę :
    - Od dziś jestem za socjalizmem.
    - Ale jak to, przecież całe życie byłeś liberałem?
    - Tak, ale wolę, żeby było o jednego lewaka mnie.

  • Dlaczego system Windows jest taki drogi?

    Dlaczego system Windows jest taki drogi?
    - Bo za błędy się płaci.

Polub nas na Facebooku