Suchary - kawały i dowcipy

  • Jakiego detektywa potrzeba do zrobienia ciasta?

    Jakiego detektywa potrzeba do zrobienia ciasta?
    - Monka.

  • Ojciec znalazł synowi wspaniałą kandydatkę na żonę

    Mówi ojciec do syna:
    - Synu, znalazłem ci wspaniałą kandydatkę na żonę!
    - Ale tato... sam potrafię znaleźć sobie dziewczynę... kto to jest?
    - To córka Kulczyka!
    - Suuuper! Trzeba było tak od razu!
    Ojciec udaje się do Kulczyka na rozmowę:
    - Dzień dobry Panu! Wydaje mi się,
    że znalazłem doskonałego kandydata na męża Pańskiej córki!
    - Wie Pan... ale ja nie szukam męża dla mojej córki...
    - Ależ to wiceprezes Orlenu.
    - Cudownie! To zmienia postać rzeczy!
    Następnie ojciec udaje się do prezesa Orlenu:
    - Witam Pana Panie prezesie!
    Przychodzę z dobrą nowiną - mam
    idealnego kandydata na wiceprezesa w Pańskiej firmie.
    - No tak.. Ale ja nie szukam nikogo na tę posadę.
    - Jest Pan pewien?! To zięć Kulczyka!
    - Ooo! Chyba, że tak!

  • Jaki jest POU po wypadku?

    Jaki jest POU po wypadku?
    - Pouamany.

  • W toalecie dyskoteki policjant zatrzymuje studenta

    W toalecie dyskoteki policjant zatrzymuje studenta w celu przeszukania. Znajduje w jego kieszeni grama, na co student mówi:
    - Za każdym razem kiedy próbuje spuścić woreczek z suszem w kiblu on nagle pojawia się u mnie w kieszeni.
    Policjant się śmieje i mówi:
    - Naprawdę oczekujesz, że w to uwierzę?
    - Jeśli chcesz pokażę ci - odparł student.
    Policjant więc podał mu torebkę z suszem i student spłukuje ją w kiblu.
    - Ok, i gdzie ona teraz jest? - pyta się policjant
    - Co gdzie jest? - odpowiada student.
    - Narkotyki.
    - Jakie narkotyki?

  • Facet miał osiedlowy sklepik

    Facet miał osiedlowy sklepik i stwierdził, że fajnie by było, żeby ktoś witał klientów. Postawił przy drzwiach papugę. Papuga witała klientów zwykłym "Dzień dobry", czasami dodając coś od siebie np. "Dzień dobry przyjacielu".
    Jednak była jedna klientka, której papuga nie lubiła i zawsze witała ją słowami "Dzień dobry, ku*wo".
    Klientka w pewnym momencie poskarżyła się właścicielowi. Ten stwierdził, że klientka jest ważniejsza od papugi i postanowił przefarbować papugę na biało-czarno za karę.
    Znowu postawił ją przy drzwiach, ta witała wszystkich, oprócz tej klientki, którą wcześniej wyzywała.
    Po jakimś czasie triumfująca klientka próbowała sprowokować papugę:
    - I co? Teraz milczysz?
    A papuga na to:
    - Teraz jestem w smokingu i ku*ew nie witam.

  • Przychodzi facet do lekarza

    Przychodzi facet do lekarza z sinym jednym jądrem.
    - Panie doktorze, co mi jest?
    Lekarz zbadał go i wydał diagnozę:
    - To rak, trzeba jak najszybciej amputować.
    Operacja odbyła się, jednak po niedługim czasie ten sam facet przychodzi znów do lekarza.
    - Panie doktorze ja się boję, mam sine drugie jądro i członka.
    - No tak złośliwa odmiana, trzeba natychmiast amputować.
    Podobnie jakiś czas po wyjściu ze szpitala ten sam facet zgłasza się do lekarza:
    - Panie doktorze, ja mam sine całe podbrzusze.
    Lekarz zbadał go dokładnie, po czym powiedział:
    - Mam dla pana dobrą wiadomość, to nie rak, to jeansy panu farbują.

  • Za jaką drużyną był Noe?

    Za jaką drużyną był Noe?
    - Za Arką.

  • Co robi twój tata?

    Cieszyn. Podstawówka. Trzecia klasa, lekcja matematyki.
    - Aniu, co robi twój tata?
    - Jest nauczycielem w przedszkolu.
    - A ile zarabia?
    - 760 zł.
    - A mama?
    - Mama jest bibliotekarką i zarabia 640 zł.
    - To ile wynosi wasz budżet?
    - 1400 zł miesięcznie.
    - Bardzo dobrze, piątka. Jasiu, a twój tata?
    - Mój tata jest celnikiem na przejściu kolejowym i zarabia 900 zł, mama pracuje w izbie celnej na przejściu samochodowym i zarabia 850 zł, nasz budżet wynosi 9000 zł miesięcznie.
    - Eh, Jasiu, no źle, znów będę ci musiała jedynkę postawić…
    - Ch*j mnie to obchodzi, przynajmniej żyjemy jak ludzie.

  • Waldemar Fornalik

    Waldemar Fornalik.
    - Jedyny Polak, który pojechał do Anglii stracić pracę...

  • Do autobusu wchodzi mały chłopiec

    Do autobusu wchodzi mały chłopiec, siada na fotelu za kierowcą i zaczyna swój wywód.
    - Gdyby mój tata był bykiem, a moja mama krową, to ja byłbym małym byczkiem.
    Kierowcę zaczyna to drażnić.
    - A gdyby mój tata był słoniem, a moja mama słonicą, pewnie byłbym małym słonikiem - kontynuuje malec.
    Kierowca mówi do chłopca:
    - A gdyby twój ojciec był pijakiem, a twoja matka prostytutką?! - drze się na całe gardło kierowca.
    - Wtedy pewnie kierowałbym autobusem...

Polub nas na Facebooku