Najlepsze suchary

  • Idzie sobie prezes banku ulicą

    Idzie sobie prezes banku ulicą, stoi żebrak i mówi:
    - Dzień dobry, panie prezesie.
    - Dzień dobry, pan mnie zna?
    - Tak, pracowałem kiedyś u pana w banku, ale mnie pan zwolnił. Prezes idzie dalej, widzi kolejnego żebraka.
    - Dzień dobry, panie prezesie.
    - Dzień dobry, pan też mnie zna?
    - Tak, pracowałem kiedyś u pana, ale mnie pan zwolnił.
    Idzie prezes dalej, widzi kolejnego żebraka szperającego w śmietniku.
    - Dzień dobry, panie prezesie.
    - Pana też zwolniłem?
    - Nie, ja jeszcze u pana pracuję, tylko mam teraz przerwę na lunch.

  • Twarz blondynki

    Blondynka mówi do brunetki:
    - Za moją twarz powinni mi dać nagrodę pieniężną!

    A brunetka na to:
    - Chyba odszkodowanie.

  • Dwóch gliniarzy łączy się przez radio z wydziałem zabójstw

    Dwóch gliniarzy łączy się przez radio z wydziałem zabójstw:
    - Przyślijcie ekipę...
    - Jaka sytuacja?
    - Zabójstwo, ofiara to mężczyzna, lat 38, matka uderzyła go nożem kilkanaście razy za to, że wszedł na mokrą, dopiero co umytą podłogę.
    - Aresztowaliście matkę?
    - Nie, podłoga jeszcze mokra.

  • Czym będzie słowo "chcę"

    Nauczycielka zadaje pytanie uczniom:
    - Czym będzie słowo "chcę", w zdaniu "chcę iść do szkoły"?
    Zgłasza się Jasiu.
    - Kłamstwem, proszę pani.

  • Zięć nienawidzący swojej teściowej

    Teściowa rozmawia z zięciem:
    - Skoro tak mnie nienawidzisz, to dlaczego masz moje zdjęcie na kominku?
    - Żeby dzieci nie zbliżały się do ognia.

  • Do szkoły zaproszono fotografa

    Do szkoły zaproszono fotografa, nauczyciel namawia dzieci, by każde kupiło odbitkę zdjęcia grupowego.
    - Pomyślcie tylko, gdy już będziecie dorosłe, popatrzycie na fotografię i powiecie: "To Ania, teraz jest prawnikiem" albo "To jest Krzyś. Teraz jest lekarzem."
    Na to cienki głosik z tyłu sali:
    - A to jest nauczyciel. Teraz już nie żyje.

  • Nauczyciel zapisuje na tablicy cyfry 5,4,3

    Nauczyciel zapisuje na tablicy cyfry 5,4,3. Następnie zwraca się do studentów:
    - Proszę państwa, a teraz machamy, machamy, machamy...
    Zaskoczeni uczniowie machają. Nauczyciel po chwili dodaje:
    - I tym oto optymistycznym akcentem pożegnaliście się państwo z tymi ocenami...

  • Noszenie butów

    - Kochanie, czy jakbyś nie miała nóg, nosiłabyś buty?
    - Oczywiście, że nie.
    - To po co ci biustonosz?

  • Rodzinna przejażdżka

    Policjant zatrzymuje samochód, którym jadą trzy osoby.
    - Gratuluję - mówi policjant - jest pan tysięcznym kierowcą, który przejechał nową szosą. Oto nagroda pieniężna od firmy budującej drogi!
    Obok pojawia się reporter i pyta:
    - Na co wyda pan te pieniądze?
    - No cóż - odpowiada po namyśle kierowca - chyba w końcu zrobię prawo jazdy.
    Żona kierowcy z przerażeniem:
    - Nie słuchajcie go panowie... On zawsze lubi żartować, gdy za dużo wypije!
    W tym momencie z drzemki budzi się, siedzący z tyłu dziadek i widząc policjanta zauważa:
    - A nie mówiłem, że skradzionym samochodem daleko nie zajedziemy.

  • Niedzielny obiad

    Niedzielny obiad. Rodzina w komplecie. Mąż, żona, dziecko.
    Dziecko pyta:
    - Mamusiu a czemu tatuś się z tobą ożenił?
    Mąż podnosi wzrok znad talerza. Powoli odkłada widelec i mówi do żony:
    - Widzisz, nawet dziecko nie może tego zrozumieć...

Polub nas na Facebooku