Najlepsze suchary

  • Jaś i Małgosia

    Jaś do Małgosi:
    - Małgosiu, co powinienem ci dać, żeby móc cię pocałować?
    - Narkozę.

  • Telefon na biurku dyrektora firmy

    Telefon na biurku dyrektora firmy:
    - Szefie, nie przyjdę jutro do pracy, bo jestem chory.
    - Na co? - pyta szef
    - Mam jaskrę analną.
    - A co to za choroba?!
    - Taka, że nie widzę możliwości żeby ruszyć jutro swoją dupę do pracy.

  • Opowieść o wódce

    Płyniemy z Panem Tadeuszem absolutnie luksusową łódką Bols, z wyborowym kapitanem Smirnoffem do Soplicowa w Lodowej Finlandii na zjazd Absolwentów.

  • Cześć John, podobno masz nowy aparat słuchowy?

    - Cześć John, podobno masz nowy aparat słuchowy?
    - Tak, kosztował ponad 4 tysiące dolarów, ale było warto, jest świetny.
    - Fajnie, a jak tam rodzina?
    - Dwadzieścia po pierwszej.

  • Wesoły Święty Mikołaj

    Dlaczego Święty Mikołaj jest taki wesoły?
    - Bo ma adresy wszystkich niegrzecznych dziewczynek.

  • Mama gotuje obiad

    Mama gotuje obiad, a tu nagle do kuchni wpada Jasiu i zaczyna marudzić:
    - Mamo, kup psa...
    - Nie przeszkadzaj, nie kupię!
    - No, proszę, kup!
    - Nie, nie chcę! Idź na podwórko i tam komuś sprzedaj.

  • Co robi twój tata?

    Cieszyn. Podstawówka. Trzecia klasa, lekcja matematyki.
    - Aniu, co robi twój tata?
    - Jest nauczycielem w przedszkolu.
    - A ile zarabia?
    - 760 zł.
    - A mama?
    - Mama jest bibliotekarką i zarabia 640 zł.
    - To ile wynosi wasz budżet?
    - 1400 zł miesięcznie.
    - Bardzo dobrze, piątka. Jasiu, a twój tata?
    - Mój tata jest celnikiem na przejściu kolejowym i zarabia 900 zł, mama pracuje w izbie celnej na przejściu samochodowym i zarabia 850 zł, nasz budżet wynosi 9000 zł miesięcznie.
    - Eh, Jasiu, no źle, znów będę ci musiała jedynkę postawić…
    - Ch*j mnie to obchodzi, przynajmniej żyjemy jak ludzie.

  • Kowalski w filharmonii

    Do działu rekrutacji w filharmonii zgłasza się Kowalski.
    - Czy potrafi pan grać na jakimś instrumencie? - pyta kadrowa.
    - Nie.
    - To po co mi pan głowę zawraca?
    - Potrafię wypierdzieć z nut każdą melodyjkę.
    - Jak to?
    - Proszę o jakieś nuty.
    Kadrowa podaje mu parę arkuszy zapisanych nutkami. Kowalski przegląda je w skupieniu i po chwili wypierduje melodyjkę. Kadrowa nie wie co zrobić więc prosi Kowalskiego, by porozmawiał z dyrektorem. Rozmowa z dyrektorem ma podobny charakter jak z kadrową. W końcu dyrektor pyta:
    - A wypierdzi pan 5 symfonię Beethovena?
    - Mogę zobaczyć nuty?
    - Proszę.
    Kowalski studiuje nuty i w końcu mówi:
    - Nie. Niestety tego kawałka nie mogę wypierdzieć.
    - Dlaczego?
    - Bo tu, - pokazuje palcem grupę nut - tu i tu mogę się zesrać.

  • Typowy maczo poślubił niebrzydką kobietę

    Typowy maczo poślubił niebrzydką kobietę. Tuż po ślubie postanowił wyłożyć jej zasady ich związku:
    - Po pierwsze - wracam do domu, o której mi się podoba.
    - Po drugie - żadnego ględzenia z tego powodu.
    - Po trzecie - na stole ma czekać duży obiad, chyba, że powiem inaczej.
    - Po czwarte - będę się spotykał ze starymi kumplami, popijał z nimi, grał w karty, jeździł na ryby i na polowania, i nie masz z tego powodu robić mi wyrzutów. Jakieś uwagi?
    - Nie, nie! Wszystko ok! Zrozum tylko, że w tym domu zawsze o siódmej wieczorem będzie seks. I to niezależnie, czy tu będziesz czy nie

  • Napad

    Bandyta do dziecka:
    - Dawaj 50 zł!
    - A ma pan wydać z 200?

Polub nas na Facebooku