Najlepsze suchary

  • Nieoczekiwana ciąża

    Jak nazywa się nieoczekiwana ciąża?
    - Kinder Niespodzianka.

  • Wiedźmy bez majtek

    Dlaczego wiedźmy nie noszą majtek?
    - Żeby się miotła lepiej trzymała!

  • Mąż do żony

    Mąż do żony:
    - Wiosna przyszła, taka piękna pogoda, a ty męczysz się myciem podłóg. Wyszłabyś lepiej na dwór i umyła samochód...

  • Na lekcji wychowawczej nauczycielka zadaje pytanie

    Na lekcji wychowawczej nauczycielka zadaje pytanie:
    - Dzieci, kim z zawodu są wasi rodzice.
    Zgłasza się Małgosia:
    - Moja mama jest prostytutką, i mamy bardzo dużo pieniędzy.
    Nauczycielka zażenowana strofuje ją i każe jej usiąść, ale pyta dalej. Zgłasza się Franek:
    - Mój tata jest policjantem proszę Pani i też mamy bardzo dużo pieniędzy.
    Franek siada i zgłasza się Jasiu:
    - A mój tato jest kierowcą, i gdyby nie prostytutki i policja, to też byśmy mieli dużo pieniędzy.

  • Co ma piernik do wiatraka?

    Co ma piernik do wiatraka?
    - Oba słowa mają po tyle samo liter i sylab.
    - Mąkę na pierniki wytwarza się w młynie, a młyn jak to młyn, zwykle posiada wiatrak.
    - Wiatrak może się zawsze spierniczyć.
    - Zarówno pierniki, jak i wiatraki mają kolor zbliżony do brązowego.
    - Piernik i wiatrak są słowami, a co ciekawsze – rzeczownikami.
    - Oba wyrazy kończą się na literę k.
    - Oba wyrazy zawierają samogłoskę i.
    - Jeśli w wyrazie piernik p zamienimy na w, e na a, r na t, n na r, i na a to otrzymamy wyraz wiatrak.

  • Mucha w sklepie

    Przychodzi mucha do sklepu:
    - Poproszę kał.
    - Co?
    - Gówno.

  • Jest Kazik?

    Pukanie do drzwi.
    - Dzień dobry, jest Kazik?
    - Jest, ale je obiad. Ty też pewnie jesteś głodny?
    - Tak.
    - To idź do domu, zjedz coś i przyjdź później.

  • Chłopiec u lekarza

    Przychodzi chłopiec do lekarza. Z gabinetu dobiega głos:
    - Cztery lata Cię leczyłem na żółtaczkę a teraz mi mówisz, że jesteś Chińczykiem?!

  • Warszawiak poluje na kaczki na Mazurach

    Warszawiak poluje na kaczki na Mazurach. Udało mu się ustrzelić jedną na polu należącym do najbogatszego we wsi chłopa. Ten, widząc jak "miastowy" oddala się z ptakiem, podbiega do niego i mówi:
    - Panie, to moje pole i moja kaczka!
    - Ale to ja ją ustrzeliłem! – protestuje Warszawiak, odbezpieczając flintę.
    - No dobra, musimy rozstrzygnąć ten problem zgodnie z chłopską tradycja – odpowiada sołtys.
    - To znaczy jak? – pyta Warszawiak.
    - Kiedy chłopy się kłócą, to się kopią w czułe miejsca. Ten, który wytrzyma więcej kopniaków – wygrywa – wyjaśnia kmieć.
    - Zaczynaj! – mówi Warszawiak i chłop kopie go z całej siły w jaja.
    Warszawiak pada na ziemie, wyje z bólu i dopiero po kilku minutach, blady jak ściana, wstaje na nogi i szepce:
    - Teraz… teraz chamie… chamie…. moja kolej!
    - A bierz pan te kaczkę i spier*alaj.

  • Dlaczego masz takie czerwone oczy?

    - Synu! Dlaczego masz takie czerwone oczy?
    - Jarałem tato.
    - Taaaaa. Przyznaj się, że znowu płakałeś, Ty cioto!

Polub nas na Facebooku