Najlepsze suchary

  • Dzwoni telefon w szpitalu

    Dzwoni telefon w szpitalu. W słuchawce słychać wystraszony głos.
    - Pojechaliśmy z kolegą na polowanie. Rozdzieliliśmy się a potem pomyliłem go z niedźwiedziem i postrzeliłem go. Leży, krwawi i nie rusza się. Chyba nie żyje! Co mam robić?! Pomocy!
    - Proszę się uspokoić i sprawdzić czy kolega na pewno nie żyje - odpowiada ratownik.
    W słuchawce rozlega się strzał.
    - Nie żyje. Co dalej?

  • Chińczyk w tramwaju

    Starsza kobieta zaczepia chłopaka w tramwaju.
    - Ty to chyba jesteś Chińczykiem?
    - No chyba pani żartuje.
    - Eee, na pewno jesteś Chińczykiem.
    - Nie, proszę pani.
    - A może twoja mama jest Chinką?
    - Nie, proszę pani, mój ojciec też jest Polakiem.
    - Mimo wszystko, ty chyba jesteś Chińczykiem.
    - W porządku - niecierpliwi się chłopak - jestem Chińczykiem.
    - No proszę! A wcale na Chińczyka nie wyglądasz.

  • Kochanie powiedz mi coś romantycznego

    Żona do męża:
    - Kochanie powiedz mi coś romantycznego.
    - Masz zęby w kolorze jesieni.

  • Inżynier w piekle

    Inżynier umarł i poszedł do piekła. Szybko zaczął mu przeszkadzać niski poziom życia w piekle i zaczął projektować oraz budować usprawnienia. Po jakimś czasie mieli klimatyzację, spłukiwane toalety i ruchome schody a inżynier stał się bardzo popularnym facetem.
    Pewnego dnia Bóg dzwoni do Szatana i pyta drwiąco:
    - No i jak tam u was na dole?
    - Zajebiście, mamy klimę, spłukiwane kibelki, ruchome schody i nikt nie wie, z czym inżynier jeszcze wyskoczy - odparł Szatan
    - Co?!? Macie inżyniera?!? To pomyłka, nigdy nie powinien trafić na dół, wyślijcie go do nas.
    - Zapomnij. Podoba mi się inżynier w załodze. Zatrzymuję go.
    - Wysyłaj go na górę albo cię pozwę!
    Szatan zaśmiał się szyderczo:
    - Taa, jasne. Ciekawe skąd weźmiesz prawników?

  • Jasio dostał pałę z historii

    Ojciec rozmawia z Jasiem po wywiadówce:
    - Czemu znowu dostałeś pałę z historii?! - pyta wkurzony ojciec
    - Bo nie chciałem wyjść na skarżypytę.
    - Jak to?
    - Bo pani pytała mnie, kto zabił Juliusza Cezara.

  • Najstarszy z rodziny

    Nauczycielka pyta się klasy:
    - Dzieci, kto w waszej rodzinie jest najstarszy?
    - U mnie dziadek.
    - W mojej rodzinie babcia.
    - Pra-pra-pra-prababcia.
    - To niemożliwe!
    - Dla-dla-dla-czego?

  • Zajęcia z savoir-vivre'u

    Zajęcia z savoir-vivre'u. Prowadzi kobieta, wśród uczestników sami panowie.
    Prowadząca zadaje pytanie:
    - Jesteście na przyjęciu lub w restauracji. Musicie udać się w pewne ustronne miejsce. Jak usprawiedliwicie przed swoją towarzyszką tę chwilową nieobecność?
    - Idę się wysikać - padła propozycja z sali.
    - No niestety - odparła prowadząca - słowo "wysikać" może zostać uznane za prostackie i grubiańskie.
    - Przepraszam, ale muszę udać się do ubikacji - zgłosił się inny uczestnik.
    - No cóż - prowadząca na to - mówienie o ubikacji przy jedzeniu trudno zaliczyć do kanonów kultury. Może jakieś inne pomysły?
    - Pani wybaczy - na to kolejny uczestnik - ale muszę udać się uścisnąć kogoś, kogo mam nadzieję przedstawić pani po kolacji.

  • Polacy to taki naród...

    Polacy to taki naród, że gdyby im pozwolić robić wszystko, co by chcieli robić - to by nic nie robili.

  • Mąż przyjechał do żony przebywającej w delegacji

    Mąż postanowił zrobić niespodziankę i odwiedzić żonę przebywającą od tygodnia na delegacji. Przyjechał wyposzczony, więc od razu wziął ją do łóżka, seks urozmaicony, orgazm nieunikniony, finał!
    Nagle zza ściany:
    - Ku*wa, ciszej tam! Przez was już piątą noc nie mogę zasnąć!

  • Student zdaje egzamin z elektrotechniki

    Student zdaje egzamin z elektrotechniki, lecz odpowiedzi studenta są poniżej krytyki. W końcu wkurzony już profesor mówi:
    - Dam panu trójkę, jeżeli powie pan, ile jest żarówek w tej sali.
    Student zaskoczony szybko policzył i odpowiada:
    - Trzydzieści.
    - Nieprawda - mówi profesor, po czym wyciąga z kieszeni jeszcze jedną żarówkę.
    Za rok ten sam student podszedł do egzaminu i sytuacja się powtórzyła. Na pytanie profesora o ilość żarówek odpowiedział:
    - Trzydzieści jeden.
    Na co profesor z uśmiechem:
    - Nieprawda. Nie mam w kieszeni żarówki.
    - Ale ja mam!

Polub nas na Facebooku