Najlepsze suchary

  • Stary Żyd daje nekrolog do gazety

    Stary Żyd dawał do gazety nekrolog po swojej żonie i spytał o cenę.
    - Do pięciu wyrazów za darmo.
    - Nooo... to niech będzie: Zmarła Zelda Goldman.
    - Ma pan do dyspozycji jeszcze dwa wyrazy.
    - To niech będzie: Zmarła Zelda Goldman, sprzedam Opla.

  • Tato, dasz mi jakieś pieniądze?

    - Tato, dasz mi jakieś pieniądze?
    - To zależy, na co są ci potrzebne.
    - Chciałbym spotkać się z pewną dziewczyną.
    - Ok, rozumiem. Masz tu 50 zł. Kim właściwie jest ta dziewczyna?
    - Ekspedientką w monopolowym.

  • Małżeńska kłótnia o komputer

    Mąż siedzi przy komputerze, zza jego pleców krzyczy żona:
    - No weź, puść mnie na chwilę, teraz ja sobie poserfuję po Internecie?
    A mąż na to:
    - Czy ja Ci wyrywam gąbkę z ręki jak zmywasz naczynia?

  • Budzik dzwoni

    - Marek, wstawaj! Budzik dzwoni.
    - OK, powiedz, że oddzwonię...

  • Kobieta urodziła rudego syna

    W szpitalu lekarz pyta się zmartwionej matki:
    - Czym się pani tak martwi? Przecież urodziła pani ślicznego, zdrowego synka.
    - Ale panie doktorze on jest rudy, mój mąż od razu pozna się, że to nie jego syn.
    - Spokojnie, ja to załatwię.
    Lekarz wychodzi na korytarz gdzie czeka ojciec dziecka:
    - Niech pan mi powie jak często uprawia pan seks z żoną?
    - Co tydzień.
    - Proszę nie żartować!
    - No dobrze, co miesiąc.
    - Proszę pana, ja jestem lekarzem i znam się na takich rzeczach, proszę powiedzieć prawdę.
    - No dobrze, raz na pół roku.
    - To idź pan teraz do żony i zobacz co żeś zmajstrował zardzewiałym narządem...

  • Wraca żona po miesiącu z sanatorium

    Wraca żona po miesiącu z sanatorium wchodzi do domu a tam syn przy nowiutkim komputerze.
    - Skąd miałeś pieniądze na komputer?!
    - Ze zmywania.
    - Jak to ze zmywania?
    - Tata dawał mi po 100 złotych, gdy chciał, żebym się zmył z chaty.

  • Jasio i bociany

    Mały Jasio pyta tatę:
    - Tato, czy to prawda, że bociany odlatują na zimę?
    - Prawda synku.
    - To kto mnie przyniósł w grudniu?

  • Tłok w autobusie

    W autobusie straszny tłok.
    - No nie pchaj się pan na chama!
    - O, przepraszam, nie wiedziałem z kim mam do czynienia.

  • Poseł jadąc samochodem potrącił 2 pieszych

    Poseł jadąc samochodem potrącił 2 pieszych na przejściu. Przychodzi do znajomego prokuratora i pyta:
    - Co z tym zrobimy?
    Prokurator po chwili odpowiada:
    - Myślę, że ten, który głową rozbił przednią szybę może dostać 5 lat za uszkodzenie cudzego mienia, a ten drugi, co odleciał w krzaki 8 lat za próbę ucieczki z miejsca wypadku.

  • Skoki spadochronowe desantu

    Skoki spadochronowe desantu. Otwiera się klapa, wszyscy żołnierze skoczyli, tylko jeden siedzi w kącie.
    - A ty dlaczego nie skaczesz? - pyta kapitan.
    - Nie skaczę, bo mam chrypę - mówi zachrypłym głosem skoczek.
    - Nie pie*dol, tylko skacz.
    - Nie skaczę, bo mam chrypę - powtarza skoczek.
    Kapitan próbował go wyrzucić, szarpał się trochę z nim, ale nie dał rady. Poszedł więc do pilota i mówi:
    - Słuchaj, włącz automatycznego pilota i chodź, pomożesz mi wyrzucić jednego żołnierza, bo nie chce skoczyć. Mówi że ma chrypę i nie skoczy.
    Pilot zrobił tak, jak chciał kapitan. Po krótkiej szamotaninie wyrzucili żołnierza.
    Kapitan otarł pot z czoła i mówi:
    - W końcu się udało.
    - No, silny był - pada odpowiedź zachrypniętym głosem.

Polub nas na Facebooku