Losowe suchary

  • Blondynka w kiosku

    Blondynka przychodzi do kiosku.
    - Poproszę gazetę za 1zł.
    - Proszę bardzo.
    - Dziękuję, ile płacę?

  • Piłka

    Żona pyta męża:
    - Co takiego jest w tej piłce, że nie można bez niej żyć?
    - Powietrze.

  • Syn pyta ojca

    Syn pyta ojca:
    - Czy to prawda, że w niektórych krajach Afryki mężczyzna nie zna swojej żony do momentu, aż się z nią ożeni?
    - To się dzieje w każdym kraju, synu...

  • Kolega opowiada koledze

    Kolega opowiada koledze:
    - Byłem u lekarza i poprosiłem o syrop od kaszlu, a on dał mi nie wiem czemu środek przeczyszczający
    - Zażyłeś ten środek?
    - Zażyłem.
    - I co, kaszlesz?
    - Nie mam odwagi

  • Polskie przysłowia

    Polskie przysłowia:
    - Nie taka baba straszna... jak się umaluje.
    - Ten się śmieje ostatni... kto wolniej kojarzy.
    - Kto pod kim dołki kopie... ten szybko awansuje.
    - Nie pożądaj żony bliźniego swego... nadaremno.
    - Jak cię widzą... to pracuj.
    - Tym chata bogata... co ukradnie tata.
    - Kto rano wstaje ten... idzie po bułki.
    - Nie ma tego złego... co by nam nie wyszło.
    - Jak sobie pościelesz... to mnie zawołaj.

  • Kochanie ale jesteś tłusta

    - Kochanie ale jesteś tłusta
    - To przez ten krem do rąk..
    - Jesz krem do rąk?!

  • Na budowie - Ilu was tu pracuje?

    Na budowę przychodzi facet i się pyta:
    - Ilu was tu pracuje?
    - Z majstrem, czy bez?
    - Z majstrem.
    - 26.
    - A bez?
    - Bez majstra, to tu nikt nie pracuje.

  • Pani pyta dzieci, kim chcą być, gdy dorosną

    Pani pyta dzieci, kim chcą być, gdy dorosną. Jaś:
    - Skur*ysynem.
    - Jasiu!
    - Bo tata zawsze mówi: "Zobacz, jakie auto ma ten skur*ysyn!".

  • Przychodzi syn ze szkoły

    Przychodzi syn ze szkoły:
    - Tato, pani od matematyki chce się z tobą spotkać.
    - A co się stało?
    - Ona mnie pyta ile jest 7 razy 9. Odpowiadam, że 63. Ona mnie pyta ile jest 9 razy 7. Odpowiedziałem: Do ch*ja, co za różnica?
    - Rzeczywiście, co za różnica... Dobrze, zajdę do niej.
    Następnego dnia syn znowu wraca ze szkoły:
    - Tato, byłeś już w szkole?
    - Jeszcze nie.
    - Jak pójdziesz, zajrzyj jeszcze do WF-isty.
    - Po co?
    - W trakcie gimnastyki kazał mi podnieść lewą rękę. Podniosłem. Potem prawą. Podniosłem. Potem poprosił podnieść lewą nogę. Podniosłem. A teraz - mówi - podnieś i prawą nogę. Ja mu na to: Co na chu*u mam stanąć?
    - No tak, rzeczywiście... Dobrze, zajdę i do niego.
    Kolejnego dnia syn znowu wraca ze szkoły:
    - Tato, byłeś już w szkole?
    - Jeszcze nie.
    - To już nie idź. Wyrzucili mnie.
    - Co ty mówisz? Dlaczego?
    - Wezwali mnie do dyrektora, wchodzę do gabinetu, a tam siedzi nauczycielka matematyki, WF-ista i pani od polskiego...
    - Pani od polskiego? Na ch*j tam ona przyszła?
    - Właśnie tak zapytałem...

  • Blondynka i zegarek

    Czemu blondynka liże zegarek?
    Bo jej stanął.

Polub nas na Facebooku