Losowe suchary

  • Ksiądz i rabin

    Ksiądz i rabin jadą razem pociągiem.
    Ksiądz wyciąga kanapki z szynką,
    częstuje również rabina. Rabin odmawia:
    - Nam religia zabrania jeść wieprzowiny.
    - A szkoda. To takie dobre!

    Podróż dobiega końca. Rabin żegna księdza:
    - Proszę pozdrowić małżonkę!
    - Nas, księży, obowiązuje celibat. Nie mam żony.
    - A szkoda. To takie dobre!

  • Mąż i żona czekają na przystanku autobusowym

    Mąż i żona czekają na przystanku autobusowym a z nimi ich 8 dzieci. Ślepiec dołącza do nich po kilku minutach. Kiedy autobus przyjeżdża, okazuje się, że jest tylko 9 wolnych miejsc. Więc tylko żona i jej ośmioro dzieci są w stanie zmieścić się w autobusie. Więc mąż i ślepy decyduje się na pieszą wędrówkę. Idą, idą i po jakimś czasie męża wku*wia ciągłe tykanie laski niewidomego i mówi do niego:
    - Dlaczego nie możesz umieścić kawałka gumy na końcu kija? Ten dźwięk tykania doprowadza mnie do szału!'
    Na to niewidomy:
    - Gdybyś ty umieścił gumę na końcu swojego kija to nie zapierda*ałbym piechotą tylko jechał autobusem.

  • Do klubu Go-Go przychodzi dziewczyna

    Do właściciela klubu Go-Go przychodzi dziewczyna:
    - Ja w sprawie ogłoszenia, chciałabym się zatrudnić.
    - Tańczyłaś już?
    - Trochę, w szkole.
    - Pokaż cycki.
    Dziewczyna bez zbędnych ceregieli podnosi bluzkę.
    - Dobra, wejdź na podest i zatańcz przy rurce.
    Po czterdziestu minutach wygibasów:
    - Nie nadasz się, za mało, ten no, wyrazu.
    - Aaa..a.a.a.., a ja jeszcze na komputerze umiem.
    - Co tu ma komputer do rzeczy?
    - Bo ja bym chciała w księgowości pracować.

  • Słaby stan zdrowie pacjenta

    Pański stan zdrowia wymaga natychmiastowej operacji komunikuje choremu lekarz w szpitalu.
    - Nigdy się na to nie zgodzę! Wolę umrzeć! odpowiada pacjent.
    - Jedno drugiego nie wyklucza.

  • Rodzinna przejażdżka

    Policjant zatrzymuje samochód, którym jadą trzy osoby.
    - Gratuluję - mówi policjant - jest pan tysięcznym kierowcą, który przejechał nową szosą. Oto nagroda pieniężna od firmy budującej drogi!
    Obok pojawia się reporter i pyta:
    - Na co wyda pan te pieniądze?
    - No cóż - odpowiada po namyśle kierowca - chyba w końcu zrobię prawo jazdy.
    Żona kierowcy z przerażeniem:
    - Nie słuchajcie go panowie... On zawsze lubi żartować, gdy za dużo wypije!
    W tym momencie z drzemki budzi się, siedzący z tyłu dziadek i widząc policjanta zauważa:
    - A nie mówiłem, że skradzionym samochodem daleko nie zajedziemy.

  • Telefony smart, telewizory smart, tylko ludzie stupid

    Telefony smart, telewizory smart, tylko ludzie stupid...

  • Pijaczyna w PKP

    Stoi sobie pijaczyna pod ścianą kasy biletowej PKP.
    Podchodzi do kasy student i mówi:
    - Połówkę do Radomia.
    A pijaczek na to:
    - A ja ćwiartkę na miejscu.

  • Żyrafa chwali się zajączkowi swoją długą szyją

    Żyrafa chwali się zajączkowi swoją długą szyją:
    - Jak piję zimną wodę w upały, to takie wspaniałe uczucie jak centymetr po centymetrze woda delikatnie studzi moją szyję.
    Zając milczy.
    - Jak zrywam pyszne listki z drzewa i je połykam, to takie wspaniałe uczucie jak centymetr po centymetrze przechodzą przez moją szyję - dodaje podekscytowana żyrafa.
    Zając nie wytrzymuje i pyta:
    - A rzygałaś już kiedyś?

  • Zajęcia z savoir-vivre'u

    Zajęcia z savoir-vivre'u. Prowadzi kobieta, wśród uczestników sami panowie. Pani zadaje pytanie:
    - Jesteście na przyjęciu lub w restauracji. Musicie udać się w pewne miejsce. Jak usprawiedliwicie przed swoją towarzyszką swą chwilową nieobecność.
    - Idę się wysikać - padła propozycja z sali.
    - No niestety - odparła prowadząca,słowo "wysikać" może zostać uznane za prostackie i grubiańskie.
    - Przepraszam, ale muszę udać się do ubikacji - zgłosił się inny uczestnik.
    - No cóż - prowadząca na to - mówienie o ubikacji przy jedzeniu trudno zaliczyć do kanonów kultury. Może jakieś inne pomysły?
    - Pani wybaczy - na to kolejny uczestnik - ale muszę udać się uścisnąć kogoś, kogo mam nadzieję przedstawić pani po kolacji.

  • Kobitka poszła do dentysty

    Kobitka poszła do dentysty. Leży na fotelu. W ustach gaziki, facio dłubie jej w zębach. Krew się leje, pot i łzy. Nagle - dzwoni telefon pacjentki. Dzwoni i dzwoni, kobitka bezradna. Dentysta w końcu się zlitował. Bierze komórkę:
    - Halo... Kto mówi?
    - Jak kto, kto mówi?! MĄŻ!
    - Aaaa... mąż... OK, zaraz kończymy. Żona tylko wypluje i natychmiast oddzwoni.

Polub nas na Facebooku