Losowe suchary

  • Zepsuty autobus

    Jedzie autobus pełen wariatów i nagle się psuje. Wszyscy się rozeszli. Kierowca próbuje naprawić autobus. Podchodzi do niego jeden świr i wykrzykuje:
    - Ja wiem co się stało, ja wiem co się stało!
    - Idź sobie i nie przeszkadzaj mi!
    - Ja wiem co się stało, ja wiem co się stało!
    - Spier*alaj stąd bo ci wpier*olę!
    - Ja wiem co się stało, ja wiem co się stało!
    - No to co się kur*a stało?
    - Autobus się zepsuł.

  • Czym różni się wódka od maturzysty?

    Czym różni się wódka od maturzysty?

    Wódka ma gwarantowane 40%

  • Przyszły zawód

    Nauczycielka pyta uczniów na lekcji kim chcą zostać, kiedy dorosną:
    Asia:
    - Będę lekarzem.
    Gosia:
    - Będę kosmonautą.
    Ewa:
    - Będę mamą.
    Jasiu:
    - Pomogę Ewie stać się mamą.

  • Czasem

    Czasem... z czystej złośliwości... mówię żonie, że nie mogę otworzyć słoika, bo mnie boli głowa.

  • Wysoki sądzie!

    - Wysoki sądzie! Błagam o rozwód z moim mężem!
    - A dlaczego?
    - Każdego dnia pije, nie pracuje.... I mnie bije!
    - To czemu pani wyszła za niego za mąż?
    - Durna byłam!
    - A on panią, taką durną, jednak sobie za żonę wziął...

  • Kot składa się z futra...

    Kot składa się z futra, kota właściwego i podzespołu mruczącego.

  • Jaka jest Twoja orientacja seksualna?

    - Jaka jest Twoja orientacja seksualna?
    - Jestem seksualnym ateistą.
    - Co to znaczy?
    - To znaczy, że nie wierzę, że kiedykolwiek zaliczę.

  • Lejący żul

    Żul leje w parku pod drzewo. Przechodzi "paniusia":
    - Co za bydlę!
    A żul:
    - Spokojnie, trzymam go!

  • Zapalenie krtani

    Jak się mówi przy zapaleniu krtani?
    - Trudno się mówi.

  • Przychodzi kobieta do nieba

    Przychodzi kobieta do nieba, staje przed obliczem Św. Piotra i mówi, że szuka swojego męża, który odszedł 4 lata temu. Św. Piotr pyta:
    - A jak się nazywał?
    - No Marian, Marian Kowalski.
    - Św. Piotr przeszukuje bazę, ale mówi, że nie może go znaleźć, więc pyta:
    - A pobożny był? Do kościoła chodził?
    - No był, był - każdej niedzieli chodziliśmy razem do kościoła.
    - Ok, w takim razie poszukam pod "pobożnymi".
    Szuka, szuka, ale dalej nie może znaleźć, więc mówi:
    - Pani, ten mąż to na pewno odszedł, bo nigdzie nie mogę go znaleźć
    - No Św. Piotrze, myśmy 50 lat w małżeństwie spędzili razem - przecież wiem, że odszedł.
    - Na to Św. Piotr: 50 lat razem?! Trzeba było tak mówić od razu - będzie pod męczennikami.

Polub nas na Facebooku