Losowe suchary

  • Pije tylko gdy jest okazja

    - Pije tylko gdy jest okazja.
    - Na przykład?
    - Gdy wytrzeźwieje.

  • 80% społeczeństwa uważa...

    80% społeczeństwa uważa, że najtrudniejsze w pracy bez względu na to co się robi, jest dotarcie do niej rano.

  • Chłopak do dziewczyny

    Chłopak do dziewczyny:
    - Mam taniec we krwi!
    - Widocznie nie dopłynęła jeszcze do nóg... - mruczy dziewczyna.

  • Garnitur cygana

    - Jaki garnitur nosi cygan?
    - Dobrze skrojony!

  • Wilk zjadł babcię

    Wilk zjadł babcię, przebrał się w jej ubranie i położył się do jej łóżka...
    Ale nie wiedział, że najgorsze jeszcze przed nim. Napalony dziadek zbliżał się wielkimi krokami...

  • Zenek pyta Stefana

    Zenek pyta Stefana:
    -Stefan, ile ty byś musiał wypić żeby wydmuchać 3 promile?
    A Stefan na to:
    - Stary ja to bym musiał ze 3 dni nie pić.

  • Czy to jest plastelina?

    Hrabia mówi do Jana pocierając palcami:
    - Janie, czy to jest plastelina?
    Jan bierze na palec i wącha.
    - Nie hrabio, to jest gówno.
    - No tak, bo niby skąd w mojej dupie plastelina.

  • Przychodzi blondi na posterunek policji w sprawie pracy

    Przychodzi blondi na posterunek policji w sprawie pracy.
    Oficer - 2 x 2?
    Blondi - 4.
    Oficer - 100 / 10?
    Blondi - 10.
    Oficer - Kto zabił Abrahama Lincolna?
    Blondi - Nie wiem.
    Oficer - Wracaj do domu i pomyśl nad tym.
    W domu dzwoni znajoma - I jak dostałaś tą robotę?
    Blondi - Bez problemu, nawet przydzielili mi już pierwszą sprawę o morderstwo.

  • Nowy pracownik hipermarketu

    Wielki hipermarket. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego, żeby go przetestować. Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawce do biura :
    - No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta.
    - Jedną, szefie.
    - Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio sześćdziesiąt, siedemdziesiąt transakcji w ciągu dnia! A właściwie, to ile pan utargował?
    - Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.
    Szefa zatkało.
    - Ile? Na Boga, co pan sprzedał?!
    - No na początku sprzedałem mały haczyk na ryby.
    - Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?
    - Potem przekonałem klienta, żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem, gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go, jakie ma auto i powiedziałem, że ma za małe, aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę.
    - I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić, jedyny haczyk na ryby?!
    - Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu, to może pojechałby przynajmniej na ryby.

  • Mamo, co znaczy orgazm?

    - Mamo, co znaczy orgazm?
    - Ja nie wiem zapytaj taty.

Polub nas na Facebooku