Losowe suchary

  • Odchudzam się!

    - Odchudzam się!
    - O, super. A długo już?
    - Z pół godziny. A co widać?
    - No widać...W oczach.
    - Co?
    - Głód w oczach widać.

  • Jasio na dyskotece

    Na dyskotece Jasio podchodzi do siedzącej przy stole dziewczynki i pyta:
    - Zatańczysz?
    - Tak, chętnie.
    - To dobrze, bo nie mam gdzie usiąść.

  • Inżynier w piekle

    Inżynier umarł i poszedł do piekła. Szybko zaczął mu przeszkadzać niski poziom życia w piekle i zaczął projektować oraz budować usprawnienia. Po jakimś czasie mieli klimatyzację, spłukiwane toalety i ruchome schody a inżynier stał się bardzo popularnym facetem.
    Pewnego dnia Bóg dzwoni do Szatana i pyta drwiąco:
    - No i jak tam u was na dole?
    - Zajebiście, mamy klimę, spłukiwane kibelki, ruchome schody i nikt nie wie, z czym inżynier jeszcze wyskoczy - odparł Szatan
    - Co?!? Macie inżyniera?!? To pomyłka, nigdy nie powinien trafić na dół, wyślijcie go do nas.
    - Zapomnij. Podoba mi się inżynier w załodze. Zatrzymuję go.
    - Wysyłaj go na górę albo cię pozwę!
    Szatan zaśmiał się szyderczo:
    - Taa, jasne. Ciekawe skąd weźmiesz prawników?

  • W sklepie

    W sklepie:
    - Czy te lody są świeże?
    - Nie ku*wa! Odgrzewane, z wczoraj...

  • Nie znam bardziej zazdrosnej kobiety od Ciebie

    "On: Nie znam bardziej zazdrosnej kobiety od Ciebie.
    Ona: Aha, więc znasz jeszcze inne kobiety. Super."

  • Kot z węglem

    Co łączy kota z węglem?
    - Miał.

  • Chińczyk udał się na zakupy do osiedlowego sklepu spożywczego

    Pewien Chińczyk udał się na zakupy do osiedlowego sklepu spożywczego:
    - Dziń dobly, ci jest mąka?
    - Nie ma mąka - odpowiada sprzedawczyni, zmierzywszy obcokrajowca wzrokiem.
    Chińczyk chwilę wpatruje się w panią jak zaczarowany, kiedy ta już chce mu zacząć tłumaczyć na migi, pyta niepewnie:
    - A ciemu pani uziwa mianownika ziamiast dopełniacia?

  • Pani przedszkolanka pomaga dziecku założyć butki

    Pani przedszkolanka pomaga dziecku założyć wysokie, zimowe butki. Szarpie się, męczy, ciągnie...
    - No, weszły!
    Spocona siedzi na podłodze, dziecko mówi:
    - Ale mam buciki odwrotnie...
    Pani patrzy, faktycznie! No to je ściągają, mordują się, sapią... Uuuf, zeszły! Wciągają je znowu, sapią, ciągną, ale nie chcą wejść..... Uuuf, weszły!
    Pani siedzi, dyszy a dziecko mówi:
    - Ale to nie moje buciki....
    Pani niebezpiecznie zwężyły się oczy. Odczekała i znowu szarpie się z butami... Zeszły!
    Na to dziecko :
    -...bo to są buciki mojego brata ale mama kazała mi je nosić.
    Pani zacisnęła ręce mocno na szafce, odczekała, aż przestaną jej się trząść, i znowu pomaga dziecku wciągnąć buty. Wciągają, wciągają..... weszły!.
    - No dobrze - mówi wykończona pani - a gdzie masz rękawiczki?
    - W bucikach!

  • Synu, nie dostałeś tej pracy?

    - Synu, nie dostałeś tej pracy? Trudno. Życie się na tym nie kończy. Pomyśl o sobie jak o Van Goghu. Wszyscy mówili, że nigdy nie będzie artystą, bo nie ma jednego ucha. I wiesz co on na to odpowiedział?
    - Co?
    - Dokładnie!

  • Matka mówi do Jasia

    Matka mówi do Jasia:
    - Jesz jak świnia.
    - A wiewiórka jak niedźwiedź.

Polub nas na Facebooku